Dziewczyna z piosenki - Chrissy Cymbala Toledo - wyd. Dreams

Tytuł: Dziewczyna z piosenki
Tytuł oryginału: Girl in the Song 
Autor: Chrissy Cymbala Toledo
Wydawnictwo: Dreams
Rok wydania: 2017

Po książki biograficzne, bądź oparte na faktach sięgam stosunkowo rzadko. Może to dlatego, że ostatnio na nowo odkryłam moją miłość do fantastyki? A może dlatego, że czytając książki chcę uciec od codzienności i od rzeczywistości, co wyklucza czytanie literatury opartej na faktach. Dziewczyna z piosenki zainteresowała mnie swoim opisem. Zapragnęłam sprawdzić jak potoczyła się jej historia. Jeśli chcecie wiedzieć co sądzę o tym tytule, zapraszam na moją recenzję.

 Chrissy - córka pastora. Wychowywała się w szczęśliwej rodzinie otoczona miłością oraz wiarą. Bóg od zawsze obecny był w jej życiu. Jednak mała Chriss dorasta i zaczynają dokuczać jej głosy, które szepczą jej, że musi być doskonała, że mogła się lepiej postarać. Poznaje chłopaka, dla którego staje się tytułową dziewczyną z piosenki i diametralnie zmienia swoje zachowanie. Toksyczny związek staje się dla niej priorytetem, a kłamstwa i tajemnice stają się jej chlebem powszednim. Dziewczyna nie poznaje samej siebie. Co się stanie, gdy dosięgnie dna?



Po przeczytaniu książki miałam bardzo mieszane uczucia co do niej. Szczerze powiedziawszy nadal mam. Niby mi się podoba, niby nie. Są kwestie, które nieszczególnie mi się spodobały, ale zastanawiam się czy mam o tym napisać, bo nie chciałabym przez przypadek wywołać burzy, lub niepotrzebnej dyskusji na temat wiary i samego Boga. OK. Muszę wam powiedzieć, że główna bohaterka odkąd "dorosła" strasznie działała mi na nerwy. Nie rozumiem i pewnie nigdy tego nie pojmę, jak można podejmować takie lekkomyślne decyzje i wdawać się w związek, który nas niszczy. Ktoś powie, że łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. I pewnie będzie miał rację. Ja zawsze wszystko chłodno kalkuluję i staram się planować. Tak samo nie zrozumiem problemu bohaterki z obsesją na punkcie perfekcyjnego wyglądu. Chociaż jakby się nad tym zastanowić jest to powszechny problem w dzisiejszym świecie. Nadmierny retusz zdjęć i fałszywy obraz kobiecego ciała ma tragiczny i destrukcyjny wpływ na młode kobiety. Ja nigdy nie miałam z tym problemu, bo wiecie; każdy z nas czegoś w sobie nie lubi, ale wiem doskonale, że ideały nie istnieją, a jeżeli już to jest to kwestia sporna, kwestia gustu, bo przecież każdy lubi coś innego. Wracając do tematu. Chrissy stacza się w zastraszającym tempie, to wszystkie dzieje się w imię chorej, nieodwzajemnionej miłości, która kończy się bonusem w postaci dziecka. Dziewczyna marnuje swoją szansę na dobre wyedukowanie, odtrąca pomoc. W imię miłości. Miłość - czasami myślę, że to najbardziej zdradzieckie uczucie jakie może okazać człowiek, może być naszą siłą, a w przypadku głównej bohaterki słabością, która wpędziła ją w kłopoty. Przyznam się że nadal nie potrafię się wczuć w sytuację autorki. Historia ma happy end, a przecież wszyscy lubią szczęśliwe zakończenia, prawda? I cały ten happy end został przypisany Bogu. Bo Bóg tak chciał, to Bóg sprowadził cię na dobrą drogę. Szczerze? Wkurza mnie przypisywanie wszystkiego Bogu. Bo przecież to on dał nam wolną wolę i to my podejmujemy decyzję. Możemy jedynie podążać za jego wskazówkami. Przecież mamy bezpośredni wpływ na bieg wydarzeń w naszym życiu, no dobra, nie wszystkich, ale większości. I teraz dam być może głupi przykład, ale..np. Zapomniałam umówić się do dentysty. Bóg tak chciał. Nie, wcale nie. To przez moje gapiostwo. Kolejny przykład. Przewróciłam się na prostej drodze. Bóg tak chciał? No pewnie, że nie. To tylko mój brak koordynacji. Kolejny przykład. Upiłam się na imprezie i mam potwornego kaca. Bóg tak chciał? Nie sądzę. Po prostu przeliczyłam się z moimi możliwościami i sama się na to zdecydowałam. Tak samo jak Chriss. Sama zdecydowała, że spadnie na dno i sama zdecydowała, że się z tego dna wydostanie. Wydaje mi się, może się mylę, ale ludzie nie wierzą w swoje siły i umiejętności i dlatego każdy sukces przypisują Bogu. I to powiedzenie: Dzięki Bogu. Czasem mnie to irytuje, bo większość rzeczy dzieje się nie dzięki Panu, tylko dzięki nam. Wolna wola. Pamiętacie? Człowiek błądzi. Ludzka rzecz. I tylko on może zdecydować czy wróci na dobrą, czy też na złą ścieżkę. Bóg tylko obserwuje. Oczywiście według mnie. 

O matko! Ale się rozpisałam.🙈 Po prostu chciałam wam przedstawić mój punkt widzenia. Każdy może mieć inny i to jest piękne! W ogóle popełnianie błędów jest piękne, choć czasem bolesne. Dzięki pomyłkom, doceniamy to co mamy, zaczynamy szanować ludzi, których mamy wokół i samych siebie. Myślę, że powieść ta, pomimo zbyt wielu odniesień do Boga jest warta przeczytania. Pokazuje nam jak w domu pełnym miłości można się zagubić i doświadczyć bolesnego upadku. Pokazuje nam, że droga na szczyt nie jest łatwa, że jeszcze nieraz upadniemy i żeby wyjść zwycięsko musimy się naprawdę postarać. Sądzę że można potraktować tę książkę jako swego rodzaju motywację i nauczkę na przyszłość. Nie wygląd jest najważniejszy, nie makijaż, ciuchy, czy inne przyziemne rzeczy, ale to co mamy w głowie i w sercu. To jakimi ludźmi jesteśmy i to kim możemy się stać jeśli tylko zechcemy.



Czy polecam? Tak, polecam. Jeśli ktoś lubi książki autobiograficzne będzie zachwycony mogąc zapoznać się z historią Chrissy. Myślę, że ten tytuł nadaje się idealnie wręcz na lekturę szkolną. Myślę, że wiele nastolatek po przeczytaniu tej powieści zerwałoby opaskę z oczu. Bowiem ta książka niesie ze sobą przesłanie, które według mnie może zmienić czyjeś myślenie. Cieszę się że miałam możliwość przeczytania Dziewczyny i cieszę się że mogłam podzielić się z wami moimi przemyśleniami. 

Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Dreams.

Agnieszka

Komentarze

  1. Trochę się z Tobą zgodzę, a trochę też nie ;-). Nie czytałam książki, którą polecasz, ale też irytuje mnie przerzucanie odpowiedzialności za nasze działania na Boga. Mam wrażenie, że ludzie zupełnie nie pojmują wolnej woli, a Boga traktują jak dobrą wróżkę lub złą czarownicę, która odpowiednio rzuci na nas dobre lub złe zaklęcie. Polecam Ci z całego serca zbiór reportaży Wojciecha Tochmana "Bóg zapłać", który właśnie rozprawia się z tą błędnie pojmowaną religijnością, która często więcej ma z zabobonów niż z wiary. Naprawdę warto odłożyć w czasie inne lektury, by przeczytać tę książkę. Zostaje w pamięci na długo, długo, długo. Natomiast nie zgodzę się z tym, że Bóg jest tylko obserwatorem. On działa bardzo aktywnie w naszym życiu i daruje nam wiele łask. Z każdej złej decyzji podjętej przez wolnego człowieka potrafi wyciągnąć dobro. To akurat bardzo dobrze wytłumaczone jest w Chacie Younga. Pozdrawiam Cię serdecznie i zajrzyj do Tochmana! :-)
    Julita z greetsfromforest.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. To jest po prostu literatura chrześcijańska, więc trudno się dziwić, że jest wiele odniesień do Boga. Dla mnie akurat to jest plus i bardzo chętnie przeczytałabym tę książkę i nawiązała współpracę z wydawnictwem Dreams, które poniekąd jest wydawnictwem chrześcijańskim.
    I też się nie zgodzę, że Bóg jest tylko obserwatorem. Każdego dnia widzę, jak działa w moim życiu i ile łaski i dobroci okazuje mi i ludziom z mojego otoczenia. Ludzie mają tendencję do przypisywania swoich sukcesów sobie samym, ale kiedy spotka ich jakaś porażka, to już winę zrzucają na Boga - taki mały paradoks. Jest bardzo fajny werset w Biblii: "A wiemy, że Bóg współdziała we wszystkim ku dobremu z tymi, którzy Boga miłują, to jest z tymi, którzy według postanowienia jego są powołani." - Rzym. 8, 28.
    Każdego dnia żyję ze świadomością, że bez Pana Jezusa nie zrobiłabym nawet kroku i to jest cudowne. Ktoś mógłby powiedzieć, że to jakiś rodzaj zniewolenia, ale nigdy nie czułam się tak wolna, jak przez ostatnie 8 lat, odkąd się nawróciłam.
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja oczywiście widzę to wszystko inaczej. I dobrze. Każdy interpretuje wiarę w Boga na swój własny sposób. I u każdego działanie Boga jest inne 💗

      Usuń
  3. Oj temat rzeka akurat co do religii i ogólnego uwielbienia Boga. Zdecydowanie się z Tobą zgadzam, że życie to nie sznureczki za które pociąga Bóg, ale to my i nasze decyzje. Wszystko dzięki wolnej woli, która otrzymaliśmy. I na tym Boga rola się kończy. Ale, nie zagłębiając się wiara to bardzo grzastki temat. Jedni sądzą tak inni inaczej. Ja szanuję twoje zdanie. Nawet jakby bylo odmienne od mojego. Ale zgadzam się Agnieszko zdecydowanie z twoją recenzją :-)
    Pozdrawiam,
    bookwormpl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, wiara to bardzo grząski temat. Jednak musiałam go poruszyć, ponieważ to nieodłączna cześć tej książki. 💗

      Usuń
  4. Byłam ciekawa tej książki, ale po Twojej recenzji jakoś zmniejszył się mój apetyt na nią, głównie dlatego, że już czuję irytującą główną bohaterkę. Nienawidzę, kiedy podejmują czasami tak głupie decyzje, że tylko ręce załamać. Rozumiem, że czasem człowiek może być czymś zaślepiony, ale nieraz do przesady... No i te nawiązania do Boga. Rozumiem, że dla jednym odgrywa on większą rolę, dla drugim mniejszą, ale masz rację - w końcu wolna wola, nie zwalajmy wszystkiego na Boga. Sama nie wiem, czy sięgnę po tą książkę, póki co odkładam to :)
    BOOK MOORNING

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całokształt utworu jest ciekawy, ale jest wiele rzeczy, które mnie irytowały. I jest jak zawsze druga strona medalu, mianowicie zostało pokazane czym się kończy skrajna głupota i ślepota w związku. Morał jest. Ogólnie polecam 😘

      Usuń
  5. Lubię biografie, ale raczej takich osób, które w jakiś sposób znam i podziwiam, a tak to raczej staram się ich unikać

    Pozdrawiam
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń
  6. Literatura raczej nie dla mnie i myśle ze na lekturę tez sie raczej nie nadaje. Lektury powinny uczyć historii i rozwijać nasz umysł i światopogląd. Wydaje mi sie ze ta książka może i pokazuje życie dziewczyny jednak takich osób jest wiele i nie wiem czemu miała by być wyjątkowa. Jednak podobała mi sie Twoja recenzja ;) blog dodaje do obserwowanych i będę zaglądać . Pozdrawiam

    Czytankanadobranoc.blogspot.ie

    OdpowiedzUsuń
  7. Właśnie zastanawiałam się, czy nie zamówić tej książki, ale po tym, co przeczytałam w Twojej recenzji, chyba jednak zrezygnuję. Nie dlatego, że przeszkadza mi często wspominany w niej temat Boga, bo sama jestem osobą wierzącą, ale zwyczajnie chyba nie jestem fanką tego typu literatury. Wiem za to, że ta książka bardzo spodobałaby się mojej mamie, która dzień w dzień siedzi w książkach poświęconych właśnie religii :)

    Pozdrowienia i buziaki!
    BOOKS OF SOULS

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem jej strasznie ciekawa od momentu, aż zobaczyłam ją u kogos na instagramie i nadal chciałabym bardzo ją przeczytać. Lubię takie książki, więc myslę, że powinna mi się spodobać bardziej niż Tobie ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty