Księga Morza - Morten A. Strøksnes - wyd. Literackie

Tytuł: Księga morza
Tytuł oryginału: Havboka – eller Kunsten å fange en kjempehai fra en gummibåt på et stort hav gjennom fire årstider
Autor: Morten A. Strøksnes
Wydawnictwo: Literackie
Rok wydania: 2017

Przygody. Kto ich nie lubi? Zwłaszcza jeśli chce się złapać wielkiego rekina polarnego. Kiedy na swoją przygodę wypływa się pontonem, a nie kutrem. Brzmi ciekawie? Dla mnie bardzo. Jeśli chcecie wiedzieć co sądzę o tym tytule, zapraszam do przeczytania recenzji.



Lofoty - norweski archipelag, uznawany za jedno z najpiękniejszych miejsc na świecie. W jego północnych głębinach żyje rekin polarny. Osiąga do ośmiu metrów długości, waży ponad tonę i może dożyć nawet pięciuset lat. Autor wraz z przyjacielem pragną złowić tą niesamowitą rybę. Będą polować przez rok i w tym czasie będą na ustach mieszkańców wybrzeża.

Muszę się przyznać, że jeszcze nigdy nie czytałam tego typu książki. Czasami sięgam po reportaże, biografie, autobiografie i pochodne, ale Księga morza jest jedyna w swoim rodzaju. Bardzo podobało mi się łączenie faktów i opisanych własnych doświadczeń. Lektura jest pełna przypisów nie tylko tłumacza, ale i samego autora, a liczba stron przypisów jest niesamowita! Czytając Księgę ani razu nie poczułam się znudzona, wręcz przeciwnie. Pióro autora przypadło mi do gustu i czytałam każdą stronę z ogromnym zafascynowaniem. Cała ta historia to niewiarygodna przygoda z masą ciekawych informacji, które zostają nam w głowie. Nie spodziewałam się że wciągnę się w wodny świat aż tak bardzo. 

Biorąc tę książkę do czytania nie wiedziałam czego mam się spodziewać. Niezapomnianej przygody, czy może nudy? Jak sami wiecie to zupełnie nie mój typ literacki. A tu taka niespodzianka. Sądzę, że każdy powinien się wybrać w tą szaloną podróż i spróbować złowić rekina. Ta książka zmieniła moje postrzeganie przyrody i samego Oceanu. Dzięki niej otrzymałam możliwość poznania niewyobrażalnego piękna natury. Złapałam bakcyla. Ciekawe czy ktoś z was też go złapie? Polecam Księgę morza entuzjastom wodnego świata, literatury naukowej, reportażu, ale nie tylko, bo jak możecie zauważyć mnie ten tytuł zapadł w pamięć i jeszcze długo będę o nim pamiętała.

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Literackiemu.

Agnieszka

Komentarze

  1. Pisząc szczerze, to kojarzyłam jedynie okładkę i nic więcej. Teraz, po przeczytaniu Twojego wpisu, chyba byłabym w stanie się skusić na zapoznanie się z nią. Moje klimaty to też nie są, ale horyzonty trzeba poszerzać, prawda? :D

    Borenium - Books and good tea

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, ta książka poszerza horyzonty, a o to chodzi w czytaniu między innymi 💗

      Usuń
  2. Widziałam ją w bibliotece, ale nie czułam potrzeby poznania jej treści.. Po Twojej recenzji poczułam chęć zapoznania się z nią i na pewno po nią sięgnę,lecz to dopiero po maturach 😊😉
    http://wroclawianka-czyta.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja właśnie też nie do końca wiedziałam, czego się spodziewać po tej książce, jak na nią patrzyłam w księgarni, toteż na zaś ją omijałam, a to chyba był błąd

    Pozdrawiam
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń
  4. Sam tytuł i okładka sprawił, że ta pozycja wylądowała na mojej liście MUST TO READ. Uwielbiam morze, mogłabym zamieszkać na plaży. Dodatkowo Twoja recenzja jeszcze bardziej utwierdziła mnie w przekonaniu,że książka ta jest warta uwagi.
    xxx Karolina

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty