niedziela, 18 czerwca 2017

"Kroniki Jaaru - Księga Luster" Adam Faber - wyd. IV strona

Tytuł: Kroniki Jaaru - Księga Luster
Autor: Adam Faber
Wydawnictwo: IV strona
Rok wydania: 2017

Kroniki Jaaru, czy jest ktoś kto nie słyszał jeszcze o tej książce? Chyba wszyscy wiedzą co to za książka. Ja zachwyciłam się najpierw jej okładką, bo musicie przyznać, że jest piękna, a zaprojektowała ją sama Tojko, czyli nasza kochana Julka Boniecka. Już na samym wstępie muszę oddać jej uznanie, bo ta dziewczyna ma niesamowity talent, a jej prace znają wszyscy. Ale wróćmy do treści, bo to na niej powinnam się skupić. Jeżeli chcecie wiedzieć co sądzę o tym tytule, zapraszam was do przeczytania mojej opinii. 

Kate Hallander jest typową nastolatką. Mieszka w Londynie wraz ze swoją wymagającą ciotką. Dziewczyna pomimo zakazu ciotki, odwiedza sklep ezoteryczny i dostaje od właścicielki tajemniczą Księgę Luster. Kate postanawia rzucić urok miłosny na nowego kolegę Jonathana, jednak magia miłosna bywa kapryśna i obiekt jej westchnień zakochuje się w innej dziewczynie. Przez przypadek Księga staje się rodzajem portalu, dzięki któremu Kate przenosi się do Jaaru, magicznej krainy zamieszkanej przest magiczne, baśniowe stworzenia. Fion jest ferem, który poszukuje swojej czarownicy. Awantura w domu popycha go ku ucieczce z domu. Fer spotyka na swej drodze nimfę Erato, która obiecuje pomoc w odnalezieniu przypisanej Fionowi czarownicy. Tymczasem w Londynie znika magiczny kamień, który od lat znajdował się w sklepie pani Selene. Czy uda się go odnaleźć? I jak Kate, początkująca czarownica poradzi sobie z prawdą o sobie?


Najpierw chciałabym odnieść się do słów, które możemy przeczytać na tyle okładki, mianowicie: Gdyby Harry Potter był dziewczyną, nazywałby się Kate Hallander. Moim zdaniem to porównanie nie było konieczne i nie wiem czy odniosło oczekiwany skutek. Muszę przyznać, że po przeczytaniu tego zdania, moje oczekiwania wobec lektury wzrosły, ponieważ Harry to już niemal klasyka w swoim gatunku i porównywanie czegokolwiek do niego wiąże się z dużym ryzykiem. Według mnie Kate Hallander w żadnym wypadku nie jest żeńskim odpowiednikiem Pottera. Nie, nie i jeszcze raz nie. Nie wiem po co powołano się na słynnego czarodzieja, skoro historia Kate to zupełnie inna opowieść, inni bohaterowie i inny świat. Odnosiłam wrażenie, że może miało to pomóc przy sprzedaży książki? W każdym razie, uważam że był to zbędny zabieg, który może przyprawić niejednego czytelnika o rozczarowanie. 


Chciałabym pomówić o bohaterach, których możemy spotkać w książce. Moim zdaniem zostali oni przedstawieni w bardzo ciekawy i oryginalny sposób. Kate była odrobinę irytująca, ale w końcu to nastolatka, a nastoletniej bohaterce można wybaczyć wiele, buzujące hormony, zupełnie nowa sytuacja, magia, czary, sami wiecie. Postać Jawisa, który był, uwaga: jednorożcem jest niezwykle ciekawa i odniosłam wrażenie, że jego pojawienie się będzie miało istotne znaczenie w kontynuacji serii. Kilka słów muszę poświęcić Ferom. One skradły moje serce. Każdy z nich ma niepowtarzalny charakter i swoją wiedźmę do opieki, a w dodatku ich wygląd jest taki oryginalny. 


Teraz będzie kilka słów o fabule. Książka jest podzielona na trzy części: Połączenie, Poprzez strony i Czas byka. Część rozdziałów opisuje przygody Fiona, część opowiada o jednorożcu Jawisie i część opisuje perypetie młodej wiedźmy. Uważam, że opisana historia jest oryginalna i niezwykle interesująca. Chociaż nie chce opuścić mnie myśl, że jest raczej kierowana do młodszej młodzieży, albo to ja jestem już za stara na takie historie. Wiecie dobrze, że kocham fantastykę i nie tyle urzekły mnie czarownice czy też magiczne przedmioty. Najbardziej spodobały mi się Fery i chyba mogłabym mieć jednego dla siebie. Znowu odbiegłam od tematu. Według mnie, ale oczywiście jest to tylko i wyłącznie moje zdanie, historia była trochę przewidywalna, ale takiego zakończenia się nie spodziewałam. Akcja była raczej stonowana, miejscami nabierała tempa, ale nie było wielkiego wow, czy też zaskakujących zwrotów akcji. Możemy dostrzec walkę dobra ze złem. Autor umożliwił nam również obserwowanie rodzących się przyjaźni. Faber wprowadził nutkę tajemniczości, zwłaszcza pod koniec powieści, której wydarzenia sugerują, że wkrótce możemy spodziewać się kontynuacji. Bardzo mnie ta myśl cieszy, ponieważ chętnie dowiem się jak rozwinęła się Kate i jakie były dalsze losy ferów i co się działo w Jaarze.


Podsumowując. Czy polecam? Tak, bo uważam, że jest to ciekawa propozycja czytelnicza, która ma wspaniałą oprawę, ciekawych bohaterów i barwną fabułę. Miło było przenieść się o zaczarowanego świata Jaaru i poznać ferzą rodzinkę yl Maasów i jednorożce. Na koniec chciałabym wspomnieć jeszcze o czcionce; jej wielkość dla mnie jest idealna i pozwoliła mi na błyskawiczne przeczytanie powieści. Pragnę również oddać pokłon wydawnictwu za wspaniałą przesyłkę pr-ową. Kroniki przyszły do mnie w tajemniczej niebieskiej kopercie, która po otwarciu okazała się mieć bardzo zaskakującą zawartość. Szczerze to nie wiedziałam jak mam wyjąć książkę, która była obklejona brokatem. Dzięki temu udało mi się (mam nadzieję) pokazać wam w kadrze magię tej książki. Dziękuję. Oczywiście jeszcze raz muszę wspomnieć o Julii czyt. Tojko i o jej niesamowitym wkładzie w tę książkę. Okładka jest magiczna, a dołączona zakładka jest równie piękna i cieszy oko. Podziwiam. Kochani poniżej znajdziecie jeszcze kilka zdjęć, które zrobiłam. Jakoś nie mogę się oprzeć żeby ich nie wstawić. Mam nadzieję, że się wam spodobają.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu IV strona.

Agnieszka







6 komentarzy:

  1. Oj taaak Tojko jest niesamowita i posiada ogromny talent. Pokłony dla niej! Co do Kronik Jaaru to zdecydowanie jest to książka dla mnie. Troche mnie zmartwiłas pisząc, że jesteś już za stara na takie książki, bo dzieli nas rok jedynie i nie wiem czy skusić się na tą pozycję. Ale moja wiecznie młoda dusza łaknie takich historii, wiec kto wie może już niedługo się zapoznam z ta książką.

    Pozdrawiam
    Bookwormpl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam tą książkę wczoraj w rękach, jednak ostatecznie jej nie kupiłam. Chyba był to błąd, muszę ją mieć i muszę przeczytać!
    aga-zaczytana.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Wydanie książki jest PRZEPIĘKNE. Tojko wykonała kawał naprawdę dobrej roboty i mam nadzieję, że teraz zobaczymy więcej okładek w jej wykonaniu. Co do samej książki - czytając opis fabuły, jakoś nie poczułam tego przyciągania i nie jestem pewna, czy jest to książka dla mnie. Lubię fantastykę, magiczne stworzenia etc, jednak mam wrażenie, że ja również chyba mogę być nieco za stara na takie klimaty. Sama nie wiem, zobaczymy jak to wyjdzie w przyszłości.

    Pozdrawiam,
    www.bookmoorning.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Ile pięknych zdjęć! *-* Chciałabym kiedyś przeczytać tę książkę głównie ze względu na piękną okładkę (ćsii! wcale tego nie napisałam!), bo niestety ze względu na to, że w opisie wspomniano o Potterze jestem lekko zniechęcona mimo, że okładka jest cudowna. Pozdrawiam :)
    http://morzespokoju.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetna recenzja:) chyba się skuszę i przeczytam niedługo tę książkę :)
    Okładka faktycznie jest magiczna, jest chyba jedną z najładniejszych jakie ostatnimi czasy widziałam :)

    www.mybooksharmony.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Z pewnością sięgnę po "Kroniki Jaaru". Może książka nie jest idealna, ale Twoja recenzja i kilku innych blogerów, przekonała mnie, że warto <3

    OdpowiedzUsuń