"Początek wszystkiego" Robyn Schneider - wyd. Moondrive

Tytuł: Początek wszystkiego
Tytuł oryginału: The Beginning of Everything
Autor: Robyn Schneider
Wydawnictwo: Moondrive
Rok wydania: 2017

Początek wszystkiego to książka, która na początku wydawała mi się lekturą tylko dla młodzieży. Po przeczytaniu jej zmieniłam zdanie. Ezra i Cassidy mogą nam pomóc odkryć nasz początek wszystkiego. Jeśli jesteście ciekawi mojego zdania na temat tej książki to zapraszam was do przeczytania mojej opinii. Na końcu posta będzie czekała na was mała niespodzianka.


Ezra Faulkner to chłopak, który ma wszystko. Status popularnego chłopaka w szkole, jest przystojny i dobrze zbudowany, gra w Tenisa i ma piękną dziewczynę. Wszystko układało się idealnie do czasu feralnej imprezy, na której zdradziła go Charlotte, a wracając do domu zdarzył się wypadek, który przekreślił wszystkie jego marzenia.

Cassidy Thorpe to dziewczyna inna niż wszystkie. Przenosi się do Eastwood i dołącza do zajęć z debatowania, chociaż sama nie bierze już udziału w debatach. Piękna, mądra wraz ze swoimi dziwnymi słowami i szaleństwem wkracza do świata Ezry. 

Spotkanie tej dwójki jest przypadkowe, ale odmieni ich życia. Czy będzie pisany im koniec? Czy może nowe początki?

Moja własna tragedia czekała na odpowiedni moment.
 

Koniec i początek. To dwa nieodłączne elementy ludzkiego życia. Coś nieustannie się kończy i coś nieustannie się zaczyna. Zarówno początki jak i końce potrafią być jednocześnie piękne i smutne. Potrafią odmieniać życie. Fabuła książki jest ciekawa, ale muszę przyznać, że nie wciągnęłam się w lekturę. Odnosiłam wrażenie, że się męczyłam. Nie wiem co to powodowało? Myślę, że może to być przez narrację, ponieważ lepiej mi się czyta i łatwiej się wczuwam kiedy narratorem jest kobieta. Bohaterowie, którzy pojawili się na stronach Początku byli ciekawie wykreowani. Każdy z nich miał inną historię i każdy z nich radził sobie z nią na swój sposób. Moją największą sympatię zaskarbił sobie Toby i Ezra. Chciałabym wspomnieć o postaci Charlotte, która została opisana jako piękna dziewczyna, popularna w szkole. Odniosłam wrażenie, że takich dziewczyn jak Char jest bardzo dużo. Co mam na myśli? Mam na myśli dziewczyny zagubione, które w wieku nastoletnim popełniają mnóstwo błędów. Myślę, że ta bohaterka jest doskonałym przykładem na to jak nie powinno się postępować. Chociaż mówią, że człowiek się uczy na własnych błędach. Postać Ezry została przedstawiona równie ciekawie. Chłopak, który miał wszystko w jednej chwili został z niczym. Dla mnie fascynujące był jego przypadek i reakcje ludzi kiedy wrócił do szkoły. Autorka bezbłędnie pokazała jak wygląda życie społeczne w szkole i jakie potrafi być skomplikowane. Ja jako dorosła osoba mam zupełnie inny punkt widzenia i cieszę się że mogłam przeczytać jak pewne sytuacje wpływają na nastolatków.

Oscar Wilde powiedział kiedyś, że umieć żyć to najrzadsza rzecz na świecie, bo większość ludzi jedynie egzystuje i to wszystko.

Czy polecam tę książkę? Myślę, że tak, chociaż moje zdanie wciąż się kształtuje. Nie lubię wydawać osądów zaraz po przeczytaniu, ponieważ z czasem moje zdanie ulega zmianie. Historia Ezry i Cassidy zmienia sposób patrzenia na świat. Skłania do refleksji. Zdecydowanie będzie to ciekawa propozycja dla młodzieży.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Moondrive


A teraz moi kochani chciałabym was zaprosić do przeczytania mojego początku wszystkiego.

W moim życiu było wiele nowych początków. Było również wiele końców. Jedne lepsze, inne nie, ale z każdego mogłam wynieść lekcje na przyszłość. Cofnijmy się dwanaście lat wstecz. Miałam wtedy trzynaście lat. To był dla mnie okres przejściowy, ponieważ kończyłam podstawówkę, a zaczynałam gimnazjum. W domu byłam raczej grzecznym dzieckiem, które uwielbiało czytać i śpiewać. Robiłam to w miarę możliwości. Musicie wiedzieć, że moje życie nigdy nie było łatwe. Ktoś zapyta dlaczego? Ano dlatego, że życie z alkoholikiem nie należy do najłatwiejszych. Można określić kilka typów zachowań po alkoholu. Mój ojciec należał do ludzi, którzy stają się agresywni. Byliśmy dla niego workiem treningowym. Pod względem psychicznym i fizycznym. To był mój pierwszy koniec i pierwszy początek. Wtedy zniknęła beztroska dziewczynka, zniknęło dzieciństwo i radość z małych rzeczy, a zostało mi to odebrane w sposób jakiego nikomu nigdy nie będę życzyła. Czas mijał, a w domu nic się nie zmieniało. Namawiałam mamę żeby zostawiła ojca, ale wiecie co? Jak człowiek ma nadzieję to nie da się wpłynąć na jego zdanie. Teraz przenieśmy się dwa lata do przodu. Mam piętnaście lat. Mimo kiepskiej sytuacji w domu i małej ilości czasu na lekcje śpiewu (wiecie ile szkoła i nauka zajmuje czasu) zapisałam się w domu kultury na zajęcia muzyczne. Zaczęłam ćwiczyć pod okiem świetnej nauczycielki. Na sukcesy nie musiałam długo czekać. Dzisiaj mam kilka segregatorów, które ledwo mieszczą moje dyplomy, ale kiedy na nie patrzę, nie czuję szczęścia, tylko smutek. A przecież to nie tak powinno wyglądać, powinnam była się cieszyć wtedy i teraz z miejsc, które zajmowałam. I tutaj moi kochani był mój kolejny koniec. Przenieśmy się ponownie rok do przodu. Mam szesnaście lat. W naszym życiu rodzinnym następuje przełom. Tata przestaje pić. Boże.. Wiecie jaka to była radość? To było ziszczenie wszystkich moich marzeń. Po pół roku abstynencji taty, rodzice podjęli decyzję o sprzedaży mojego mieszkania i zakupu domu na wsi. Tak więc 24 stycznia 2009 roku wprowadzaliśmy się do naszego nowego domu. To był mój nowy początek. Nowe miejsce, nowi znajomi, nowy start. Jednak sielanka nie trwała długo. W wakacje tego samego roku tata wrócił do picia, ale jeszcze pracował. To był mój kolejny koniec. Pod koniec 2009r. a dokładniej 22 listopada pojechałam na przesłuchanie do zespołu, który poszukiwał wokalistki. Przeszłam eliminacje. Nie posiadałam się z radości. Miałam jedynie miesiąc na przygotowanie się do występu Sylwestrowego. Koledzy z zespołu byli świetni. Wśród nich był on. On był moim nowym początkiem wszystkiego. To dzięki niemu jestem dzisiaj tutaj, wśród was. Połączyła nas miłość do muzyki. Ale wróćmy do mojej historii. Mijały kolejne miesiące, tata pił coraz więcej, znowu zaczął bić mamę, brata i mnie. Zawsze walczyłam, ale z każdą walką miałam dość, chciałam się poddać, no ile można żyć w takim koszmarze? Skończyłam osiemnaście lat, od kilku miesięcy byłam z M. w związku. Dzięki niemu chciało mi się codziennie wstawać. Nagle pojawiła się nieoczekiwana wiadomość: byłam w CIĄŻY! Tak, dobrze przeczytaliście. Tabletki, które sumiennie stosowałam zawiodły, znalazłam się w tym odsetku osób, którym antykoncepcja nie pomogła. W tamtej chwili to był jednocześnie mój koniec i początek. Przygotowaliśmy się przez dziewięć miesięcy na przyjście naszego dziecka, zamieszkaliśmy razem. Byliśmy gotowi, na tyle ile może być gotowa niespełna dziewiętnastoletnia dziewczyna i dwudziestoletni chłopak. Po porodzie wróciłam do szkoły, niestety ostatni rok musiałam kończyć zaocznie. M. poszedł na studia. I tak żyliśmy przez pewien czas. Teraz przeniesiemy się do roku 2014. Miałam wtedy 22 lata. Pewnego ranka obudziłam się z potwornym bólem brzucha, wymiotowałam, nie mogłam się ruszyć. Trafiłam na SOR. Tam przeszłam szereg badań i lekarze podejrzewali, że to zapalenie wyrostka. Badanie USG potwierdziło jednak inną diagnozę. Okazało się że miałam 7cm guza na prawym jajniku, wolny płyn miedzy jelitami, powiększoną trzustkę i krew w otrzewnej. Lekarze orzekli: to nowotwór. Badania krwi jedynie potwierdziły mój wyrok. Śmierć. Nie byłam na nią gotowa, zostało mi tak niewiele czasu. Miałam małe dziecko, męża i czas, który przeleciał mi przez palce. Byłam załamana. To był mój koniec. W tamtym czasie żyłam jakby obok siebie. Miałam ustaloną datę na operację usunięcia narządów rodnych, ale lekarze nie obiecywali, że ona uratuje moje życie. Mogła je jedynie przedłużyć. Stawiłam się w szpitalu przed planowanym zabiegiem. Przed nim również zostałam poddana szeregowi badań. Lekarz robił ostatnie USG i wtedy wydarzył się cud. Guz zniknął, wyniki okazały się być dobre, a na dodatek byłam w drugiej ciąży! A lekarze powiedzieli mi, że już nigdy nie będę mamą. Wiecie jak ja wtedy płakałam? Ze szczęścia z szoku. Do dzisiaj pamiętam słowa lekarza: Ciąża potrafi wyleczyć każdą chorobę. Nie wiem czy to prawda i jak to się stało, ale jestem wdzięczna losowi za to co się stało. To był mój kolejny początek wszystkiego. W 2015 roku przeprowadziłam się do Niemiec do męża wraz z Julią. W maju urodziłam Annę. I nasze życie toczyło się i toczy po dziś dzień.

 Dzisiaj cieszę się z każdej sekundy, minuty, dnia, tygodnia, miesiąca, roku. Doceniam każdą chwilę. Jestem szczęśliwą mamą, żoną. Mam cudowną rodzinę i spełniam się zawodowo. Pielęgnuję również swoje pasje: nadal śpiewam (chociaż teraz najczęściej pod prysznicem) i czytam książki, namiętnie. Uwielbiam to, ponieważ czytając wzbogacam swoje doświadczenia. Książki i historie zawarte w nich to wspaniała nauka empatii, pokory i ciekawości względem świata. Dla mnie każda przeczytana książka jest nowym początkiem. Wcielam się w kolejną postać, jestem w kolejnym miejscu, przeżywam kolejne uczucie. Pisząc to wszystko chciałabym wam powiedzieć i pokazać, że życie to cenny dar, zdrowie to wszystko o co najpierw musimy się zatroszczyć. Bo dzięki niemu czekać nas będzie jeszcze wiele nowych początków. Jeżeli kto dotrwał do końca to ściskam go i całuję. Przepraszam jeżeli komuś ten tekst wyda się chaotyczny, ale jest w nim mnóstwo emocji i streściłam w nim moje dwanaście lat z życia. Oczywiście to tylko zarys, bo gdybym chciała opisać całe moje życie, musiałabym napisać książkę.

Dziękuję wam za uwagę i będę wdzięczna za każdy wasz komentarz.

Agnieszka



Komentarze

  1. Doskonale rozumiem życie u boku osoby, która ma problem alkoholem. Co prawda mój tata nigdy nie robił się agresywny - wręcz przeciwnie, ale sam fakt, że pije, ma problem i nie pozwala sobie pomóc bardzo doskwierał. Kiedy nie pił - był zły, nie odzywał się do nas i obwiniał o wszystko. Już dwa lata nie mieszkam w domu rodzinnym, ale walka z alkoholizmem trwa nadal. Podziwiam Cię, Twoją wytrwałość i siłę. Tyle przeszłaś.. Na szczęście szczęście zawitało i u Ciebie i oby gościło jak najdłużej <3 Bardzo poruszyła mnie Twoja historia. Ściskam :-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alkoholicy zawsze obwiniają cały świat. Osoba dotknięta tym problemem musi chcieć się wyleczyć. Czasami upadek na dno pomaga, a czasami taka osoba pływa w odmętach i nie chce wrócić na powierzchnię. Cieszę się że to już za mną.

      Usuń
  2. Prawie się popłakałam. Cudownie, że się nie poddałaś mimo przeciwności losu. <3

    OdpowiedzUsuń
  3. ... mam ochotę cię wyściskać i nie mówić nic. Też miałam rodziców alkoholików , został tylko tata , mama zmarła 9 lat temu , nie bił mnie ale mamę i wiem co czujesz . Jestem z Tobą , całuje :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ciebie też ściskam, bardzo mocno <3

      Usuń
  4. Aga, popłakałam się czytając ten tekst. Aż trudno mi uwierzyć, że tak pozytywna osoba tyle przeszła. Chociaż to właśnie tak najczęściej bywa. Cieszę się, że przez te wszystkie smutne momenty nie straciłaś chęci do życia.Jesteś wspaniałą osobą i nigdy się nie zmieniaj 😘
    Patrycja @kredziaczyta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te trudne momenty mnie umocniły. Chciałabym żeby już zawsze było dobrze, ale nigdy nic nie wiadomo, więc żyję chwilą i cieszę się każdym dniem <3

      Usuń
  5. O Boze! Po przeczytaniu tego pełnego emocji tekstu jeszcze bardziej Cię podziwiam! I chociaż ostatnio jestem coraz bardziej zawiedziona Tym Światem, Naszym Światem, to cieszę się, że są na nim tacy ludzie jak Ty, którzy sprawiają, że mimo wszystko jest troszkę lepszy.
    @poczytaneee

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jestem rozczarowana. Ludziom brakuje empatii, wszędzie liczy się władza, pieniądze, liczba współprac, followersów. Ludzie zapominają o najważniejszym,o tym, że mają jedno życie, które tracą na tak trywialne problemy. Cieszymy się każdym dniem i zauważajmy drugiego człowieka. Dziękuję za miłe słowa <3

      Usuń
  6. Naprawdę twoja historia jest niesamowita i jest najlepszym dowodem na to , ze po zawsze po burzy wychodzi słońce i chodź czasem życie daje nam w kość to nic nie dzieje się bez przyczyny . Tez przez wiele lat mieszkałam z ojcem alkoholikiem i wcześniej myślałam , ze to najgorsze co mi się mogło przytrafić i na pewno nie wyjdzie dla mnie słońce , ale teraz...Myśle , ze gdyby nie tyle lat przypatrywania się upadkowi mojego ojca nie byłabym tak ambitna , uparta , opiekuńcza oraz nie cieszyłbym się tym co mam i tak uporczywie nie spełniałabym marzeń :) Przepraszam , ze się tak rozpisałam :)
    Ps.Uwazam , ze powinnaś napisać książkę opowiadająca twoja historie :) jestem pewna , ze byłaby bestsellerem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życie daje nam w kość po coś. Teraz doceniam wszystko co mam.
      Kurczę, o tym samym pomyślałam :D
      Może kiedyś napiszę? :)

      Usuń
  7. Czasami są takie momenty gdy nie wiesz co powiedzieć, to jest właśnie ten moment. Czytając twoją historie byłem bliski płaczu, czułem współczucie, ale w pewnych momentach znajomy ból. Pewne momenty czytałem po kilka razy, bo nie mogłem uwierzyć. Życie stawia nam przeszkody po którym musimy się zerwać do biegu, cieszę się, że ty i w sumie ja też razem biegniemy po torze życia, który łatwym nie jest. Myślę, że to co napisze będzie za mało, żeby wyrazić co czuje, chciałbym cię przytulić mocno i powiedzieć: jesteś najwspanialsza na świecie bo przetrwałaś to. Chce ci powiedzieć, że wiem co czujesz może chociaż w pewnym stopniu, zarówno jak ty nosze rany przeszłości, niestety te psychiczne. Nie wyprzemy się wspomnień, ale moim zdaniem zawsze trzeb szukać światła w tunelu. Wszystko jest po coś, a im ktoś ma trudniej tym później lepiej, bo nabiera bogatsze doświadczenie życiowe które pokazuje jak żyć, bo uczymy się na błędach i wynosimy lekcje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Kamil, odpowiem ci cytatem z naszej ulubionej serii:
      "-Masz straszne blizny-rzekł cicho.
      Zabójczyni oparła dłoń na biodrze i podeszła do drzwi garderoby.
      -Wszyscy nosimy blizny, Dorian. Jedyna różnica polega na tym, że moje są bardziej widoczne od innych."

      Te blizny sprawiają, że zawsze będziemy o tym pamiętać i starać się czynić nasze życie lepszym.

      Usuń
  8. Nie mam pojęcia co napisać. Moja matka (bo na miano mamy nie zasługuje) również była (nie wiem czy nadal jest) alkoholiczką, mimo, że byłam bardzo mała doskonale pamiętam, gdy pewnego dnia podcięła sobie żyły... nic jej się wtedy nie stało, ale myślę, że ... hm, nie mogę znaleźć tutaj odpowiednich słów, by to opisać. Po prostu na takiego małego, niewinnego człowieczka bardzo to oddziałuje, mimo, że nie jest do końca świadomy tego czego był świadkiem.
    Teraz, gdy mam 17 lat żyję normalnie (tak myślę) z tatą, powoli próbując spełniać swoje marzenia (np. pisanie bloga i książki czy nagrywanie na youtube - chociaż od tego ostatniego trochę odeszłam, ale muszę wrócić). Z matką nie utrzymuję kontaktu i myślę, że tak jest lepiej.
    Podziwiam Cię, że mimo tego, co przeszłaś cieszysz się każdym dniem i w moim odczuciu, bo nie wiem czy tak jest, się realizujesz. Jesteś dla mnie wzorem do naśladowania!

    Pozdrawiam cieplutko i ściskam :*
    M.
    martynapiorowieczne.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę ci wszystkiego najlepszego. Żeby wszystkie twoje marzenia się spełniły i żebyś odnalazła szczęście w dniu codziennym <3

      Usuń
  9. Aż się popłakałam...
    Wiesz, mój ojciec też był alkoholikiem, ale dopiero później, kiedy pojawił się stres i pracoholizm. Wcześniej kochał, chyba, bo nigdy mi tego nie powiedział. Tylko krzyczał, że jestem świnią, idiotką, debilką i darmozjadem. Czasem bił, ale to nic. Zniszczył mnie psychicznie. Potem pojawił się alkohol, nie jako dodatek czy karta przetargowa, a jako lek na wszelkie bolączki. Nagle, 4 lata temu dostał udaru. Roślinka. Zapalenie płuc. I koniec.
    Teraz myślę, że ze zła rodzi się większe dobro. Jest mi lepiej. Lżej. Pomagam ludziom. Żyję. Rozwijam swoje pasje. Wprawdzie mój bookstagram to początek drogi, ale teraz będzie lepiej. I Tobie tego życzę! Jesteś wspaniała, a to, co przeżyłaś, ma wpływ na to, jaka jesteś dzisiaj. ❤
    @buszujaca_w_ksiazkach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę Ci mnóstwo siły. Mam nadzieję, że to co przeszłaś umocni Cię jeszcze bardziej i pokażesz światu na co Cię stać. ♡

      Usuń
  10. Piękna historia. Po każdej burzy, wychodzi słońce...

    OdpowiedzUsuń
  11. Piękna historia. Po każdej burzy, wychodzi słońce...

    OdpowiedzUsuń
  12. Wzruszająca historia, podziwiam, że mimo wszystko jesteś tak optymistyczną osobą. Życzę Ci dużo zdrowia, spokoju i radości z każdego, nawet z najbardziej zwyczajnego dnia. :*

    http://itsabookgeek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję 💗 tobie życzę tego samego 💗

      Usuń
  13. Bardzo mnie wzruszyła twoja historia, też jestem z rozbitego domu i wiem jak to jest. Trudno na kogoś wpłynąć, wiem to po mojej mamie. Czasami zauważam, ze cały czas się przejmuje, że ta trauma zostanie. Bo na pewno zostanie! Wszystkiego z pamięci nie da się wywalić, staram się walczyć z pokusą pójść do mojego ojca i powiedzieć mu co o nim myślę. Na pewno w jakiś sposób odbiło by się to na naszej relacji ale ostatnio postanowiłam, że nie będę marnować czasu na ludzi, którzy nie są tego warci. Nawet nie wiesz jak bardzo chciałabym być w twoim wieku i być twoją najlepszą przyjaciółką i cie pocieszać (takie tam fantazje).
    Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego w twoim życiu <3
    http://gosiaandbook.blogspot.com/2017/06/wywiad-z-mrswierzbicka.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiek nie ma znaczenia, przyjaciół można znajdować w każdym wieku. Dziękuję ci za twoje słowa i życzę ci wszystkiego dobrego 💗

      Usuń
  14. Twoja historia mnie wzruszyła. Cieszę się, że nie poddałaś się i pomimo wielu trudności jesteś teraz szczęśliwa <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję.Dzięki temu co przeszłam, doceniam to co mam.

      Usuń
  15. Bardzo poruszajaca historia. Dużo musiałaś przejść w życiu nawet nie mogę sobie wyobrazić co musiałaś wtedy przeżywać. Podziwiam Cię za to kim teraz jesteś za twój optymizm i szczerość i odwagę że się z nami tym podzieliłas. Brawo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Chciałam żeby ludzie mogli zobaczyć co wpłynęło na mnie kiedyś i dlaczego teraz jestem jaką jestem.

      Usuń
  16. ehh wzruszyłam się... Kochana gratuluje odwagi, napisanie tego wszystkiego na pewno nie było łatwe :*
    Twoja historia zakończyła się (lub raczej powinnam powiedzieć że nadal biegnie) szczęśliwie, ale zastanawiam się co z mama i bratem czy u nich też jest lepiej ? :*
    pozdrawiam Kochana :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja mama ma od 7 lat nowego partnera. Wydaje mi się że jest szczęśliwa, a mój brat to zdolny młody mężczyzna, który zdawał w tym roku maturę i chce być lekarzem. Myślę, że teraz możemy trochę odetchnąć.

      Usuń
  17. Może książka to dobry pomysł? Na pewno chętnie bym ją przeczytała. Podziwiam Cię Aga. Za to jaką jesteś kobietą, co sobą reprezentujesz. Przeszłaś w życiu tak wiele i potrafilas z tego wynieść tylko dobre rzeczy. To niesamowite. Dajesz taką siłę i motywację do działania i cieszenia się chwilą. Jestem pod wrażeniem. Ściskam i pozdrawiam :)
    @booksmyname

    OdpowiedzUsuń
  18. Aga, wzruszyłam się. I jestem pełna podziwu dla Ciebie, dla twojej siły. Tyle przeszłaś, a jesteś tak pozytywną osobą, taką radosną. Życie niestety często wystawia nas na próbę, często musimy żyć nie tak jakbyśmy chcieli. A z tą książką to niezły pomysł ;D
    Ściskam i pozdrawiam! I żeby ci już ten uśmiech z twarzy nie schodził ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamy deficyt ludzi z uśmiechem, więc nie mogę przestać być radosna 😃
      Dziękuję 💗

      Usuń
  19. Na początku starałam się u wydawnictwa o tę powieść, nie udało mi się, ale i tak mam nadzieję, że kiedyś ją złapię. Kuszą mnie ci różni i dobrze wykreowani bohaterowie. A co do Twojej historii, kochana, jesteś tak silną kobietą! Chociaż w pewien sposób mam podobne doświadczenia, to nie wyobrażam sobie, jak musiałaś się czuć po takich przejściach. A mimo wszystko jesteś osobą tak pozytywną - zawsze, kiedy oglądam Cię na Instagramie, od wszystkiego, co mówisz, bije tak pozytywna energia! Widzisz, kilka lat temu mój tata także chorował na nowotwór i po długim leczeniu i dzięki Bogu (jestem osobą wierzącą, więc uważam, że Ten na górze trochę pomógł naszej rodzinie) jest teraz tak zdrowy, że prawie codziennie biega długie dystanse, a nawet zapisał się na MARATON w październiku! Jakiś czas temu nigdy bym w to nie uwierzyła. Cieszę się, że Twoja historia też miała tak pomyślny koniec. Naprawdę Cię podziwiam i pamiętaj, że jesteś cudowna! :)

    Pozdrowienia i buziaki!
    BOOKS OF SOULS

    OdpowiedzUsuń
  20. Mam łzy w oczach. To jednocześnie niesamowite i przerażające, jak w ułamku sekundy życie człowieka może obrócić się o 360 stopni. Życzę jak najwięcej zdrowia Tobie i całej twojej rodzinie.

    Gorąco pozdrawiam,
    www.ksiazkowapasja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety los to wredna istota, dlatego moje motto to: Żyj chwilą, dawaj i bierz ile się da. 💗

      Usuń
  21. Czasami wydaje się, że niektóre książki są naciągane, że takie historie nie mogą się wydarzyć, a w Twoim przypadku to samo życie... Ściskam Cię bardzo mocno i podziwiam za siłę, oby nigdy Ci jej nie zabrakło! 😘

    Pozdrawiam
    ver-reads.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje życie to podobno dobry materiał na książkę.
      Ja Ciebie też ściskam mocno 💗

      Usuń
  22. Wiem co czujesz kochana też wychowywałam się w "niekompletnej" rodzinie i czasami było ciężko nawet bardzo zwłaszcza w szkole kiedy koleżanki chciały do mnie przyjść, a ja nie mogłam ich przyjąć bo "tatuś był znowu zmęczony". Co prawda nigdy nie był agresywny raczej męczący! Aż pewnego dnia wydarzył się cud i od ośmiu lat nie dotyka żadnego alkoholu. Także u mnie skończyło się happy endem (o ile można tak powiedzieć), ale i u Ciebie też w końcu masz wspaniałego męża i córki :) Jesteś wspaniałą osobą i nigdy się nie poddawaj! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się z każdej osoby, która rzuci ten przeklęty nałóg w cholerę. Tobie również życzę wszystkiego najlepszego 💗

      Usuń
  23. Podobnie jak poprzednicy nie wiem, co powinnam napisać. Może to, że teraz kiedy wiem o Twoich doświadczeniach, rozumiem, skąd w Tobie tyle siły, determinacji, samozaparcia i...ciepła, które bije z tekstów i snapow :) Podziwiam Cię. Otrzymać wyrok śmierci, a potem nowe życie... brak słów. Zaś słowa tego lekarza miały w sobie coś pięknego: ciąża, nowe życie było lekiem. Dziękuję za Twoją historię i ściskam Cię najmocniej, Aga ;***
    @pytamksiazki

    OdpowiedzUsuń
  24. Poruszyłaś bardzo trudny temat.Tak naprawdę temat tabu w naszym społeczeństwie,który mimo wszystko jest dość często spotykany.Bardzo się cieszę że Pani udało się wybrnąć obronną ręką z tej sytuacji mimo takiego trudnego doświadczenia z dzieciństwa i tak naprawdę obarczenia problemami na które żadne dziecko nie jest przygotowane.Jesteśmy z Pani dumne że mimo tak ciężkich chwil wszystko się cudownie układa :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Jestem w lekkim szoku i podziwiam cię, że znalazłaś światło w swojej smutnej historii. Ojciec alkoholik to... Niestety coś z czym i ja się zmierzam. On nie jest agresywny, nigdy mnie nie uderzył, ale to też niszczy psychikę.
    Mimo wszystko miałaś bardzo dużo sytuacji w życiu pod górkę,a jednak dałaś radę. Jesteś niesamowita.

    OdpowiedzUsuń
  26. Dziękuję, że podzieliłaś się z nami swoją historią. Domyślam się, że nie było to łatwe, ale z pewnością przyniosło nadzieje wielu czytelnikom. Życzę Ci, aby to szczęście zostało z Tobą już na zawsze. Jesteś świetną kobietą, która ciągle ma uśmiech na twarzy i daje mi motywacje do działania. Ściskam! :*

    OdpowiedzUsuń
  27. Ah te Twoje zdjęcia <3 Muszę przeczytać tę książkę ^^

    A Twoje wyznanie... wow! Jesteś niesamowita. Pomimo tylu przeciwności nie poddałaś się i teraz żyjesz w szczęściu, o które walczyłaś tyle czasu. Czytając Twoje słowa wniosek nasuwa się sam: warto było.
    Cieszę się z Twojego szczęścia kochana :)
    Pozdrawiam Cię gorąco oraz Twoją rodzinkę! Buziaki! ;*
    Dolina Książek

    OdpowiedzUsuń
  28. Witaj. Cudowny tekst. Aż łzy mi pociekły. Bardzo się cieszę, że przypadkiem trafiłam na Twojego bloga. Jest wspaniały. Myślę, że powinnaś napisać książkę. :) Pozdrawiam i ściskam mocno. Ps. Zdrowie to największy dar jaki mamy w życiu, choć tak często o tym zapominamy.

    OdpowiedzUsuń
  29. Wow..
    Dziękuję, że podzieliłaś się swoją historią. To niesamowite...
    Zajrzałam do tego wpisu, bo właśnie skończyłam czytać"początek wszystkiego" i nie do konca ninsię podobalo. Pomyślałam...hmm ciekawe co o tym pisze Aga;-) a tu taka nieoczekiwana historia. Która okazuje się być odpowiedzią na moich kilka pytań.. bo co prawda od niedawna cie oglądam i czytam, ale zapadlas mi w serce i bardzo polubilam twoje polublikacje. Niemniej jednak patrze, ze mlodziutka jestes wiec zdziwlilo mnie posiadanie dzieci �������� potem dowiedzialam sie ze masz 25 lat ale widze ze corka starsza od mojej i ogolnie sie po prostu zdziwilam( bez wyciagania pochopnych wnioskow) no moze pomyslalam ze jak ma sie chlopaka juz w szkole sredniej to po co czekac? ;-) jednak wiekszosc ludzi w dzisiejszych czasach zaklada rodziny pozniej. W kazdym razie piekna jest ta historia i uwielbiam odkrywac takie rzeczy o ludziach, ktorzy mnie fascynuja. Tak naprawdę dzieki Tobie znowu czytam! Odkrylam, ze zawsze chcialam czytac, ale zle ustawialam priorytety. Potem wybieralam ksiazki raczej takie, ktore uczą rozwijaja itp i czasem mialam juz doooosc bo nie moglam czytac juz nic. Dla odmozdzenia pozwalalam sobie przeczytac cos lekkiego. I doslownie lykalam. A jak odkrylam Ciebie , dalam sobie pelne prawo do czytania romansow i ksiazek o milosci. Zamowilam od razu z 8 szt i lecę po kolei nadrabiając zaległości ❤️✌️�� Dzieki za to, ze jestes!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty