"Nothing Less" Anna Todd - wyd. OMGbooks

Tytuł: Nothing Less
Tytuł oryginału: Nothing Less
Autor: Anna Todd
Wydawnictwo: OMGbooks
Rok premiery: 2017

Myślę, że serię After kojarzą wszyscy. Wojowniczy Hardin i Tessa, która ma złote serce i ocean cierpliwości. Niekonwencjonalny związek, który jedni pokochają, inni znienawidzą. Jak zapewne wiecie, albo i nie Nothing Less to spin-off bestsellerowej serii. Wiecie już co sądzę o poprzednim tomie Nothing More. Jeżeli jesteście ciekawi co mam do powiedzenia o tej części, zapraszam do przeczytania mojej krótkiej opinii.


Kochani, wybaczcie mi, że pominę wątek opisywania fabuły, ale można o tym przeczytać na prawie każdej księgarni internetowej. No właśnie fabuła. Ta część jest odrobinę lepsza niż poprzednia, jednak jestem do niej negatywnie nastawiona? Dlaczego? Ponieważ, uważam, że pisząc dodatkowe tomy autorce chodziło jedynie o wyciągnięcie pieniędzy od czytelników. Historię Landona można było ładnie wpleść w fabułę serii After. Moim skromnym zdaniem nie było potrzeby wydawać tych książek. Oczywiście jestem świadoma tego, że komuś może się podobać to jaki autorka miała pomysł na przedstawienie Landona. W After pokochałam Landona odkąd go poznałam, podziwiałam go za dobre serce, za bystry umysł, za przyjaźń jaką darzył Tessę. W Nothig More i Less Anna popsuła mój obraz Landona, co już na pewno wiecie, jeśli czytaliście moją poprzednią recenzję. Bohaterowie, którzy pojawiają się na łamach książki są nudni. Był tylko jeden wątek, który zdołał mnie zaskoczyć. I nie wiem czy wspomniałam, że jeżeli wydawca, bądź autorka chcieli wydać te książki, mogli to zrobić pomiędzy tomami głównej serii, ponieważ można sobie wiele wątków zaspoilerować.

Czy polecam? Sama nie wiem co myśleć o tej książce. Jeżeli ktoś nie czytał serii After to może będzie zadowolony. Ja na pewno nie wrócę do tych tomów, myślę, że podaruję je osobie, która ucieszy się z lektury bardziej niż ja. Zawiodłam się na tym jak został przedstawiony mój ulubiony bohater. Dla mnie pomysł na tę historię był zwyczajnie nudny, ale jak już wspomniałam ile osób, tyle zdań. Niech każdy sam osądzi.

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu OMGbooks.

Agnieszka 

Komentarze

  1. Słuchałam Twoich opinii na temat tej książki na instastory i właściwie już wtedy wiedziałam, że raczej nie sięgnę po tą książkę, szkoda czasu na coś, co nie porywa :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty