"Życie na podglądzie" Len Vlahos - wyd. Media Rodzina

Tytuł: Życie na podglądzie
Tytuł oryginału: Life in a fishbowl 
Autor: Len Vlahos
Wydawnictwo: Media Rodzina 
Rok wydania: 2017 

Telewizja to świetne medium do rozpowszechniania ważnych informacji, ale czy tylko ważnych? W Życiu na podglądzie, autor przedstawia nam wiele perspektyw i możliwości. Skłania nas do refleksji ile jest warte ludzkie życie. Jeżeli jesteście ciekawi co sądzę o tym tytule, zapraszam do przeczytania krótkiej opinii.


Len Vlahos jest autorem książek dla młodzieży. W połowie lat osiemdziesiątych rzucił studia filmowe na Uniwersytecie Nowojorskim, na rzecz komponowania muzyki dla grupy Woofing Cookies, z którą odbywał tournee po Wschodnim Wybrzeżu. Kiedy zespół przestał istnieć, poświęcił się swojej drugiej pasji - pisaniu. Obecnie mieszka z żoną i synami w Denver, gdzie prowadzi księgarnię.

Choroba, zwłaszcza śmiertelna, skłania człowieka do podejmowania ryzykownych decyzji. Tak było w przypadku Jareda Stone'a. Diagnoza nie pozostawiała złudzeń. Mężczyzna zdecydował się wystawić swoje życie na serwisie aukcyjnym eBay. Jedna decyzja, uruchomiła lawinę, która spadła na jego rodzinę. Czy da się godnie doczekać końca życia pośród telewizyjnego show? 

Fabuła książki jest niezwykle ciekawa i  oryginalna. Vlahos przedstawia nam jak wygląda życie kilku osób i jak wiele jest reakcji na jedną wiadomość. Autor podzielił swoje dzieło na sześć części, w sumie osiem, jeżeli doliczmy prolog i epilog. Bohaterowie, których spotkamy na łamach powieści są bardzo intrygujący, o czym zaraz się przekonacie. Każda postać, którą poznajemy na poświęcone kilka rozdziałów. Na samym początku pierwsze zdania mini rozdziałów zaczynają się od niemal takich samych słów, co według mnie jest bardzo ciekawych zabiegiem. Poznajemy Jareda, Deirdre (żona), Jackie i Megan (córki) Stone, następnie Hazel Huck (dziewczynę od WoW), siostrę zakonną Benedyktę, miliardera Shermana Kingsborough i Ethana Overbee, człowieka z telewizji. Każda z wymienionych postaci pokazuje nam pewien stopień zdemoralizowania. Zacznijmy od miliardera. Kingsborough ma wszystko, próbował już niemal wszystkiego. Oferta zakupu czyjegoś życia staje się jego priorytetem, a kiedy okazuje się że aukcja została usunięta, odnalezienie Jareda staje się jego obsesją. Na tym przykładzie możemy doskonale zobaczyć jak pieniądze mogą oderwać od rzeczywistości. Kolejnym negatywnym (według mnie) bohaterem jest Ethan, który widzi swoją szansę na awans w stworzeniu i emisji serialu o chorobie Jareda. Chciałabym szczegółowo omówić jeszcze jedną postać, mianowicie siostrę Benedyktę. Autor niezwykle trafnie pokazał, że osoby związane z kościołem, zakonem, ogólnie z religią również są tylko ludźmi i również grzeszą. Los w ciekawy sposób pokazał nam, że w każdym środowisku, nawet duchowym życie ludzkie jest mało warte, dla niektórych liczy się tylko rozgłos i pieniądze. Oczywiście nie można wrzucać wszystkich do jednego worka, jednak musimy być świadomi, że ludzie dzielą się na dobrych i złych, nie ma tylko dobra, ani tylko zła. 

"Życie - jego własne, Jareda, wszystkich - samo w sobie nie ma znaczenia. Po prostu jest. Teraz widział, że wartość życia mierzy się tylko tym, w jaki sposób się je wykorzysta."
 
Najciekawsze były jednak rozdziały, w których narrację przejmował Glej, czyli guz, który rósł w głowie Jare'a Stone. Glej wędrował po umyśle żywiciela, zjadał jego wspomnienia, próbował wszystkiego po trochu, jego myślenie było ograniczone, ale sam fakt, że myślał był dla mnie szokujący. Po raz pierwszy spotkałam się żeby nowotwór był zdolny do myślenia. Nadano mu cechy antropomorficzne (cechy ludzkie), co wpłynęło na jakość utworu i rozbudziło ciekawość i wyobraźnię czytelnika. We wspaniały sposób zostały przedstawione córki Jareda i Deirdre. Megan i Jackie były różne jak ogień i woda. Jedna lgnęła do błysku fleszy i sławy, druga, wręcz przeciwnie, próbowała pokazać jak wygląda ich życie naprawdę.

Po lekturze ogarnął mnie smutek, a w mojej głowie kotłowało się tysiące myśli. Zastanawiałam się jak poradziłabym sobie z życiem wśród kamer, jak by to wyglądało? Myślałam czy znaleźliby się ludzie, którzy zechcieliby pomóc bezinteresownie? Nie dla pieniędzy, nie dla rozgłosu, tylko tak po prostu? Lektura skłoniła mnie do refleksji ile warte jest ludzkie życie? Miliony? A może nic? Według mnie życie nie powinno być wyceniane. Życie ludzkie powinno być bezcenne i święte, to najcenniejsze co posiadamy. Myślałam również o show biznesie, o mediach i social media. Nie odkryję Ameryki jeśli napiszę wam, że telewizja to ocean pełen rekinów - albo stajesz się rekinem, albo zostajesz pożarty. Nie ma miejsca na kompromis. Oglądając programy, które są emitowane powinniśmy mieć oczy i uszy szeroko otwarte. Przyjmowanie do siebie i wiara we wszystko co usłyszymy sprawia, że stajemy się pionkiem w rękach ludzi z telewizji. Media pokazują nam to co chcieliby żebyśmy widzieli, nie widzimy tego co jest pomiędzy cięciami. Myślę, że każdą informację należy filtrować, inaczej zatracimy zdrowy osąd i własne zdanie. Chciałabym jeszcze wspomnieć o grach internetowych i portalach społecznościowych. Oczywiście one również mają dwie strony medalu, z jednej strony zapewniają rozrywkę i zabawę, z drugiej strony uzależniają i zamykają nas na świat realny, upośledzają postrzeganie samego siebie i rzeczywistości. Zapominamy, że w świecie rzeczywistym także możemy znaleźć przyjaciół. Wszystko jest dla ludzi, tylko trzeba znaleźć umiar. 

Przechodząc do meritum. Polecam tę książkę z całego serca każdemu. Życie na podglądzie jest wspaniałą lekturą, która wzbudza ciekawość czytelnika. Nie znajdziemy w niej szalonej akcji, za to dostaniemy cenną lekcję, świetnie wykreowanych bohaterów i niebanalną fabułę, którą po lekturze możemy docenić jeszcze bardziej niż w trakcie czytania. 

Za egzemplarz recenzencki pięknie dziękuję wydawnictwu Media Rodzina.

Agnieszka

 

 

Komentarze

  1. Ta okładka jest przesłodka <3
    Pozdrawiam
    http://bookcaselover.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I wyjaśnia wiele po przeczytaniu lektury :)

      Usuń
  2. Od kiedy mówiłaś o tej książce na instagramie,miałam ochotę przeczytać tą książkę. Teraz ta ochota jest jeszcze większa. Wydaje się być naprawdę ciekawa :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Intryguje mnie ta książka. Bardzo lubię, kiedy narratorzy są tacy nieoczywiści :) w wakacje na pewno po nią sięgnę :)
    buziaki! :*
    siemamoniaczyta.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Od kiedy usłyszałam o czym jest ta książka, jakoś nie mogłam przestać o niej myśleć. Najbardziej zaintrygował mnie wątek nowotworu, który został przedstawiony w tak niecodzienny sposób. Chciałabym wiedzieć co taki guz może sobie myśleć podczas tego powolnego i bolesnego procesu "zjadania człowieka". Muszę dorwać tą książkę w swoje łapki i to szybko :D

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie ;) http://elfyhogwartu.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Faktycznie brzmi bardzo intrygująco. Myślę, że książka przekazuje sporo wartości, które powinny dotrzeć do jak największego grona odbiorców. Dlatego z chęcią przeczytam tą pozycję, jak tylko będę miała okazję. No i naprawdę ciekawy zabieg z tą narracją guza.
    Pozdrawiam i zapraszam na recenzję książki Remigiusza Mroza - Rewizja,
    www.bookmoorning.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawa pozycja, wydaje mi się, że pewnego dnia po nią sięgnę i mam nadzieję, że się nie zawiodę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Coś ciekawego, będę miała ją na uwadze :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Okładka jest intrygująca i bardzo mnie zdziwiła. Jednak myślę, że to są moje tematy i na pewno zapisze ją do książek, które chce przeczytać.
    Pozdrawiam :D
    https://gosiaandbook.blogspot.com/2017/07/wywiad-agareads.html

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty