"A Court of Wings and Ruin" Sarah J. Maas - wyd. Bloomsbury



Tytuł: A Court of Wings and Ruin
Autor: Sarah J. Maas
Wydawnictwo: Bloomsbury
Rok wydania: Maj 2017

*UWAGA! Dla osób, które nie czytały angielskiej wersji ACOWAR, moja opinia może być spoilerem.

Saraj J. Maas znają wszyscy. Jej seria Throne of Glass (ToG) i A Court of Thorns and Roses są popularne na całym świecie, a w Polsce znane jako Szklany tron i Dwory. Na polską premierę ACOWAR jeszcze trochę musimy poczekać, więc postanowiłam przeczytać ją po angielsku. Muszę przyznać, że było to dla mnie niemałe wyzwanie, ponieważ rzadko czytam w tym języku. Trzeci tom Dworów czekał na przeczytanie od maja. Bałam się kończyć tę serię, Maas jak zwykle zadbała żebym przynajmniej kilka razy była bliska zawału serca. Jeżeli jesteście ciekawi co myślę o tej książce to zapraszam do przeczytania opinii.


Feyra wraca na Dwór Wiosny jako szpieg. Chce dowiedzieć się co planuje Tamlin wraz Królem Hyberni. Magią maskuje swoją tożsamość. Księżna Dworu Nocy spełnia swoje zadanie znakomicie. Pewne niespodziewane wydarzenia sprawiają, że Feyra wraca na Dwór Nocy wraz Lucienem. Od tej pory wojna staje się nieunikniona.



Moi kochani, co ja przeżyłam czytając tę książkę. Płakałam i śmiałam się na przemian. ACOWAR wzbudził we mnie tyle emocji, cały ich wachlarz. Cała powieść od pierwszego do ostatniego zdania nie pozwala nam odetchnąć. Fabuła napisana w sposób (dla mnie) mistrzowski. Podejrzewałam jak potoczą się pewne sytuacje, ale nie wszystkie moje domysły się sprawdziły. Akcja jest niesamowita, dynamiczna, sprawiła, że siedziałam jak na szpilkach. Kiedy miałam odłożyć książkę w mojej głowie brzmiał głos: jeszcze kilka zdań, doczytaj do końca rozdziału. A i tak czytałam do nocy. W tym tomie pojawia się kilku nowych, ciekawych bohaterów drugo i trzecioplanowych. Bliżej zostaje przedstawiona postać Feyry, która jednocześnie jest narratorem powieści tak jak w poprzednich częściach. Mamy też kilka rozdziałów opisanych z perspektywy Rhysanda. ACOWAR podzielony jest na części: pierwsza: PRINCESS OF CARRION, druga: CURSEBREAKER i trzecia: HIGH LADY. Bardzo ucieszyłam się z tego, że Maas pokazała moje ulubione postaci w szerszej perspektywie. Lepiej poznałam Amren i Cassian'a. A odbiegając od tematu bardzo nie podoba mi się tłumaczenie imion w polskiej wersji dworów. Dlaczego z Cassian'a zrobili Kasjana, a z Amren Amrenę? Nie mogę tego pojąć. Nie wiem czy tylko mnie to przeszkadza? Czy może znajdzie się ktoś kto podziela moje zdanie? Po przeczytaniu tej książki przez długi czas miałam kaca, nie mogłam przeczytać niczego, nawet Harry Potter, czy Szklany tron nie pomógł! Ciągle tylko rozmyślałam nad Prythianem i jego mieszkańcami. Rhys zajął pierwsze miejsce na liście moich literackich mężów już na zawsze i nieodwołalnie. Słowa jakie wypowiadał były tak piękne, że dla nich mam ochotę przeczytać tę książkę ponownie. Słyszałam wiele głosów mówiących o tym, że denerwują ich żeńskie postaci. Muszę przyznać, że mnie w tej serii irytowały tylko Iantha i Amarantha, ale one były złe, więc musicie to zrozumieć. Feyre dażę szacunkiem. Jest odważna, silna, zdecydowana. Według mnie to cechy, które można podziwiać. Zapomniałam wspomnieć o potędze. Słowa uznania należą się również Surielowi, którego pokochałam i który odgrywał tak ważną rolę w całej trylogii. Zresztą większości postaci należy się dobre słowo.



Język jakiego Sarah użyła do napisania tej powieści nie należy do najłatwiejszych. Podczas czytania miałam blisko siebie słownik, w którym sprawdzałam słowa, których nie znałam. Kochani koniecznie musicie sięgnąć po książki Maas w oryginalne. Ktoś zapyta dlaczego? Ano choćby dlatego, że opisy po angielsku przenoszą nas do zupełnie innego świata, są o wiele bogatsze niż te, które znajdziemy w polskiej wersji. Myślę, że warto jest się przekonać do czytania po angielsku, bo to po pierwsze wspaniała nauka języka, a dwa możliwość przeczytania książek wcześniej, przed polską premierą. Moim małym marzeniem jest żeby jak najwięcej osób przeczytało tę serię w oryginale, żeby poznali rozbudowany świat jaki stworzyła Maas, żeby poznali wielowymiarowych bohaterów, z którymi można się utożsamiać, żeby odwiedzili wszystkie opisane w książce miejsca. Można to zrobić czytając polskie wydanie, jednak to nie będzie to samo, przekonajcie się o tym.



Chciałabym każdemu polecić twórczość Maas. W oryginale ta historia jest jeszcze lepsza, bo tłumaczenie, czasami zbyt dosłowne może psuć odbiór (w tej chwili odnoszę się do tłumaczeń ACOTAR i ACOMAF). Jak już wspomniałam opisy miejsc, sytuacji i postaci naprawdę tracą bardzo wiele. Zwlekałam z przeczytaniem tej książki tak długo, a okazało się że rozumiałam niemal wszystko. Kochani nie bójcie się sięgać po anglojęzyczne pozycje. Będzie to dla was świetna przygoda i nauka, której nie odczujecie jako przykrego obowiązku. Teraz, podczas pisania tego tekstu i ponownego rozmyślania nad tą serią ubolewam, że ta seria ma tylko trzy części. W maju 2018 ma wyjść dodatek do ACOTAR w postaci nowelek. Cieszę się jak szalona, że chociaż na chwilę będę mogła wrócić do Prythianu. Dwory są dla mnie miłością na całe życie, są jak Harry Potter. Zawsze będę kochała Rhysa, Feyre, Cassian'a, Azriela, Amren, Mor, Nestę, Elain, Luciena, Suriela, Rzeźbiarza i nawet (lekko znienawidzonego) Tamlina.

Życzę wam wspaniałej lektury :)
 Agnieszka

Komentarze

  1. Aga, wybacz, ale przeczytam Twoją opinie dopiero jak przeczytam ACOWAR ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem w trakcie drugiego tomu, więc poczekam z czytaniem recenzji aż będę miała za sobą całość :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja ją pochłonęłam w dwa dni! 😍 Od połowy zostałam całkowicie wciągnięta. 😱

    Świetna recenzja, na pewno niejednego wątpliwca przekona 👌

    OdpowiedzUsuń
  4. Broniłam się przed twórczością Maas bardzo długo! Z każdej strony zasypywały mnie Dwory albo Szklany tron. Jako miłośniczka horrorów, thrillerów psychologicznych i klasycznej fantastyki zastanawiałam się o co z nią chodzi, że nagle wybuchła Maasmania. Po namowach koleżanki złamałam się i BUM! dostałam Dworem cierni po głowie - przeczytany w dwa dni z wypiekami na twarzy - w sumie super, że tak późno bo na Dwór mgieł czekałam tylko kilka tygodni... pochłonęłam w trzy dni na przemian płacząc i się śmiejąc. A potem oczekiwanie bardzo dłużące się na wielki finał (oczywiście między czasie pochłonęłam nowelki z Celaeną w roli głównej i Szklany Tron - ale na razie tylko pierwszą część), i przyszedł ten piękny dzień kiedy wzięłam się za Dwór skrzydeł i? Po 200 stronach rzuciłam go na półkę, na cały miesiąc! Nie mogłam przetrawić pobytu na dworze wiosny, dłużyło mi się nudziło. Musiałam dojrzeć! I wreszcie w grudniu czytałam cały dzień i całą noc płacząc, obgryzając wszystkie paznokcie i budząc domowników! Zdecydowanie to najlepsza część. Jak ja przezywałam historie Azriela i Kasjana, jak ja z nimi cierpiałam. Fenomenalne pióro i masa emocji. Co ona robi z człowiekiem!
    Po angielskie wydanie nie sięgnęłam bo nie miałam możliwości, ale jeśli taka się nadarzy - na pewno porównam bo na tłumaczeniach zazwyczaj się traci.

    Pozdrawiam
    Ewa
    www.mybooksandpoetry.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty